PAX ET GAUDIUM IN CRUCE 5.

W CIENIU KRZYŻA

Matka Elżbieta od Krzyża

5.

Bywają w życiu niektórych ludzi wielkie katastrofy, które druzgoczą, łamią, rwą i przewracają wszystko. Nic już nie pozostaje z tego, co wiązało z życiem. Uderzenie jest tak mocne, że za jednym zamachem ogołaca człowieka ze wszystkiego. Prócz miażdżącego bólu, zdaje się, że już nic jemu nie pozostaje. Bóg jest wtedy najbliżej.

Szczęśliwy ten człowiek, jeżeli wśród bólu, wyzwolony ze wszystkiego, tylko Boga szuka i Jego znajdzie. Wtedy pozostaje tylko dusza i Bóg, Bóg i dusza. Wtedy wśród cierpienia i bólu zaczyna człowiek nowe życie, życie pełne radości i szczęścia wśród cierpień, bólu i łez. Bóg mu dał to szczęście, „którego świat nie dawa” (por. J 14, 27).  Dał mu szczęście, które jest przedsmakiem nieba. Szczęśliwe te dusze, bo one prawdziwie przez Boga wybrane. Niech tylko do końca życia tylko Boga szukają.

Tacy ludzie pozornie żyją tym życiem, co wszyscy. Podjęte obowiązki spełniają jak najwierniej. Życie to jednak już jest zupełnie innym. Życie tu na ziemi już jest skończone. Realnym dla nich życiem jest życie nadprzyrodzone, życie z Bogiem. Toteż najcięższymi wtedy momentami są chwile, kiedy Bóg się ukryje znowu przed nimi. Nic im wtedy już nie pozostaje. Wtedy znowu następuje próba wiary. Trwać w niej powinni tak długo, jak się Bogu podoba. Niech wtedy nie szukają pociechy u ludzi. Bóg jest blisko. Po chwilach ciemności przyjdą znowu tym jaśniejsze chwile.

Gdy człowiek raz zrozumie do gruntu, że cierpienie jest w życiu czynnikiem oczyszczającym i uzdrawiającym duszę, że jest mu wprost od Boga danym, wówczas każde cierpienie, każda przeciwność nawet, obracać mu się będzie na pożytek. Wtedy nauczy się tej wielkiej prawdy, że po każdym cierpieniu dobrze zniesionym wzbogaconą została jego dusza w skarby łask, które z całą oczywistością mu się okazują.

Zwykle po okresach cierpień dobrze zniesionych następuje okres wielkiego pokoju, pociechy i radości. Wtedy człowiek wyraźnie widzi to działanie Boga, opiekującego się specjalnie i z wielką miłością każdym swoim stworzeniem, jakby tylko nim jednym miał się opiekować i zajmować. Co za radość czuć się bezpiecznym w ręku Boga. W stosunkach z ludźmi co za spokój daje przeświadczenie, że Bóg używa ich często za narzędzie do udoskonalania nas. Nawet jeżeli nam wielką przykrość wyrządzają, jeżeli zwłaszcza mają dobrą intencję w tym, co robią, mogą być wobec Boga w porządku, a przykrość, której od nich doznajemy, oczyszcza w nas wiele ukrytych źródeł złego.

Przeciwności wykazują nam, jak słabymi jesteśmy, a jak bardzo pomocy Bożej potrzebujemy. W tej słabości jest początek doskonałości, wtedy człowiek przestaje ufać sobie, a coraz więcej ufa Bogu i tylko w Nim całą swoją nadzieję pokłada. „In Te Domine speravi, non confundar in aeternum” ( z łac. hymnu Te Deum: W Tobie, o Panie, nadzieję pokładam, niechże nie będę zawstydzon na wieki).

Życie każdego człowieka jest pełne drobnych, ale dotkliwych przykrości, które jeżeli są brane z punktu widzenia wiary, przestają być przykrością. Np. przykrą jest z początku każdemu uwaga, mniej lub bardziej delikatnie zrobiona. Najczęściej ludzie obecnych czasów obrażają się na tych, którzy im tę przykrość wyrządzają, okazują swoje niezadowolenie, mają żal do sprawcy przykrości. Ten żal chwilowy zmienia się często w antypatię, czasem w nienawiść. Wyobrażają sobie, że dlatego ich ta przykrość spotkała, że sprawca jej jest niesprawiedliwy, uprzedzony. Że sam ma takie lub inne wady i te wady zaczynają śledzić. Rozgoryczają się coraz bardziej, czują się nieszczęśliwymi.

Człowiek zaś, który na tę samą rzecz patrzy w duchu wiary, od razu zda sobie sprawę, że przykrość, która go spotkała, dlatego jest mu tak bolesną, że przyczyna zewnętrzna, która ją wywołała, trafiła w nim samym na coś złego, coś jeszcze nieoczyszczonego, np. na miłość własną, która go boli. Jeżeli ten człowiek ma sumienie w porządku, nie tylko się nie będzie gniewał na sprawcę przykrości, ale przeciwnie, będzie mu wdzięczny, że dzięki niemu może się z jakiejś wady poprawić.

Matka Elżbieta Czacka – O CIERPIENIU – cz. V – Dyrektorium, Laski, dn. 26 II 1928 r.